<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Demokratyczny savoir vivre"> 
<author_1=Jan Kamyczek>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1953">
<month="3">
<date=1953-03-01>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
STUDENTKA w Jarosawiu. Idc do mojego pokoju, przechodz przez pokj trzech koleanek. Czy z tego powodu powinnam w ich pokoju sprzta? Dotychczas nie uwaaam tego za konieczne...  Bo te faktycznie nie jest Pani do tego zobowizana. Powinna Pani tylko ponie swj udzia w utrzymywaniu czystoci podogi, ktr co dzie Pani depcze. Poniewa razem jest Was cztery mieszkanki, dyur Pani we froterowaniu wypada raz na cztery dni.
KSIGOWA w Poznaniu. Mam lat 45, jestem starsz ksigow. Nasza personalna ma lat 26. Wchodzc do biura, nigdy pierwsza nie powie dzie dobry, przy spotkaniach na korytarzu czeka na moje pozdrowienie. Nikomu zreszt si nie kania, gdy jak oznajmia jest tutaj szyszk.  Oznajmienie takie istotnie nie wiadczy o jej taktownoci. Faktem jest, e koleanka Wasza zajmuje powane i odpowiedzialne stanowisko. Ale bynajmniej nie zwalnia jej to od obowizku grzecznoci. Powinna pierwsza pozdrawia starsze koleanki.
KAROL J. w Biaymstoku. Byem z sympati na wystpie artystycznym. Wystp by znakomity, wic rozentuzjazmowany krzyknem bis!, podczas gdy reszta widowni milczaa. Sympatia zerwaa ze mn, twierdzc, i niestosownie postpiem...  Jaka niewyrozumiaa sympatia! Jeli tylko Paski okrzyk by rzeczywicie wyrazem entuzjazmu, a nie wybrykiem haaliwoci (zdarzaj si niestety tacy niesforni widzowie, ale intencj atwo odrni), to nie zrobi Pan nic zego.
KAZIA w Grodenku. Byam z koleank na zabawie. Kto zaprosi mnie do taca. Odmwiam, by koleanki nie zostawi samej. A jak naleao postpi?  Raczej naleao przyj zaproszenie. Bo takiego momentu, w ktrym Was obie rwnoczenie zaprosz, przez ca zabaw mogycie nie doczeka. A przychodzi si tam ostatecznie po to, eby potaczy.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
